15 sierpnia, 2008

dom

"bycie znow w domu" to stan dziwny. absurd goni absurd, a jest tak nieprzyzwoicie przyjemnie ! postoj w szczerym polu, dziwnie zgaszone cieple slodkie wino, dzudo-wariacje babci, brak polskich znakow w mozliwosciach anglo-jezycznego kompa. I jakby medale sie sypnely...:) Poza tym rozchelstane parady przed kolegami brata, lesne zagubienia i Maja coraz smielsza, coraz weselsza, coraz bardziej moja.

Ale tez chwile trudne. Trudno patrzy sie na cialo matki- cialo zmeczone, choc jeszcze mlode. Juz niezdolne, juz niechcace. Cialo przerodzone, cialo pomarszczone, cialo mimowolnie przyciagajace grudki ziemi. Wzruszajace i odpychajace zarazem. Cialo bezradne, a ukochane. Cialo bezwarunkowe. Od ktorego nie moge i nie chce sie uwolnic.