Pamiętam czasy, kiedy mówiłam ci na pan. I rzewne to jest wspomnienie: przesuwanie palcami po powierzchni pocztówek sprzed potopu, pożaru. Jak zwał, tak zwał, w każdym razie dobrze jest, że jest czas, kiedy to, co się stało, było wciąż niezdarzone. Wchodzę do tego czasu jak ktoś, kto w obcym mieście uchodzić chce za mieszkańca: udaje, że ma w nim dom, że ten dom będzie stał
Natalia de Barbaro