29 lipca, 2012
06 lipca, 2012
Pykając fajkę z Szewachem Weissem
Trzeba się było tylko odważyć, podejść i podziękować. Rankiem, na pustej ulicy nie było to takie trudne. Ciepłe dłonie i szeroki uśmiech, kończący się gdzieś w zmarszczkach, pamiętających gorsze czasy. A co do tego, że fajka "to jest to", absolutnie się zgadzamy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




