Świetny tekst Marcina Górskiego o pracach Claudio Edingera z Bahii (Brazil). Candomble i Gaetano Veloso. I przede wszystkim piękne zdjęcia, kolorowe i częściowo rozmyte. Szczególnie chłopiec w okularkach. Zobaczcie tu.
From Jesus to miracle.
26 kwietnia, 2009
24 kwietnia, 2009
Dictum Pani Architekt
bo wie pani co, mnie się wydaje, że to już można nazwać rewolucją kulturalną. Jak to w którą stronę? No bolszewia. Pani sobie wyobrazi - zabrałam studentów na letnie praktyki. Okazało się, że cztery z dziesięciu osób nie potrafią posługiwać się nożem. Mówię do tego chłopaczka, że jak jest w mojej obecności, to niech się jednak zmusi i użyje. A później pisze taki w anonimowej, dobrowolnej ankiecie, że ja poszanowania dla godności studenta nie mam. A gdzie poszanowanie dla mojej stołowej kultury?! A i taka ciężarna była, w siódmym miesiącu, dekolt taki, cycki (za przeproszeniem) na wierzchu, spodenki jak majtki. Kucharka do mnie mówi, jak pani z taką przy jednym stole może wytrzymać, toż to mało się mleko od tego nie zsiądzie. I tak jest, lepiej nie będzie. Pomyśleć, że studenci elita. . .
22 kwietnia, 2009
dulces suenos bajo cero

Bronię się jak mogę przed fotograficznym szaleństwem wokół. Nawet przed B. Ale Polaroidom dałam się skusić, przeszłam na ich stronę, chyba nieodwołalnie. Choć zakładając, ze stan zakochania utrzymuje się przez trzy miesiące, mam możliwość wycofania się z tej deklaracji:).
Urzekła mnie w nich cecha ściśle niefotograficzna, mianowicie pojęcie oryginału. Szacunek do kasety, w której masz dziesięć okienek na świat, dziesięć możliwości. Tylko tyle. Jak analogiem - nie masz powrotu, możliwości skasowania, wyczyszczenia pamięci. Tracisz małe życia, jedno po drugim. A Polaroidy do tego są tak oporne na stylistyczne machinacje, takie wsobne, autonomiczne. Bo nie po to przecież, żeby imponować.
Powyżej - w kontraście do wielkomiejskiego kółka wzajemnej adoracji. Afirmacja.
14 kwietnia, 2009
12 kwietnia, 2009
W domu dzisiaj to uśpić Maję , Mamę i Kota za jednym zamachem, czytając baśń o złotowłosej Rapunzel. I wycofać się cicho, z poczuciem satysfakcji, spojrzeć ostatni raz na kompozycję oddychającą powoli, na trzy, na ciemnej bordowej narzucie.
*** *** *** ***
Nie dowierzam. Moja trzyletnia siostra podgląda mnie w łazience. Ja pod prysznicem, ona w pozycji G.I.Gane wijąca się w okolicach otworu wentylacyjnego u dołu drzwi. I wymiana zdań: "Kto tam? Hipopotam?? Dzień dobry !", w której Maja wciela się we wszystkie trzy role.
*** *** *** ***
Nie dowierzam. Moja trzyletnia siostra podgląda mnie w łazience. Ja pod prysznicem, ona w pozycji G.I.Gane wijąca się w okolicach otworu wentylacyjnego u dołu drzwi. I wymiana zdań: "Kto tam? Hipopotam?? Dzień dobry !", w której Maja wciela się we wszystkie trzy role.
09 kwietnia, 2009
06 kwietnia, 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)



