30 grudnia, 2011




FUCK the diamonds. Fall in LOVE with pearls.

28 grudnia, 2011

Ísland





Środek października, Frankfurt. Pierwsza "międzynarodowa delegacja", pierwsza samotna podróż samolotem. Jedno z niewielu pozytywnych doświadczeń tego roku; jedno z najważniejszych.

I pawilon islandzki - gość tegorocznych Międzynarodowych Targów Książki pogasił światła: pokazał nam, jak czyta się na Islandii, jak blisko obcowanie z książką spokrewnione jest z obcowaniem z naturą. Zapamiętałam tę absolutnie intymną atmosferę panującą między wtajemniczonymi: można spędzić dwanaście godzin kartkując zagraniczne wydania. Literatura może być ważniejsza niż seks i praca; książka może mieć większą wartość estetyczną od fotografii czy najlepszego szkicu.

20 listopada, 2011

Splendormere

Przeczytałam, że łąka zasypia. Jest zmęczona, ale radosna, jak po całodziennej zabawie. Łąka nie ma poczucia tego, co pod, i tego, co nad. Kwiaty na przykład to jej korzenie w powietrzu; zwierzęta przychodzą do środka i wychodzą na powierzchnię. Łąka je chroni, wypełnia.

10 listopada, 2011


Wiele miałabym do powiedzenia na temat tej wycieczki do Warszawy.

18 października, 2011

tribute to mung-fu pandas





Od kiedy Aśka wyjechała, na wyświetlaczu mojego komputera mapa moskiewskiego metra. Podróżuję razem z nią, od otwarcia do zamknięcia klapy. Od momentu, kiedy zrobiłam to zdjęcie, Maja potrafi zrobić kilka ciosów więcej, wyrecytować kilka trudniejszych wierszyków, sprzedać mi masę życiowych mądrości, których nie będzie w stanie przypomnieć sobie następnego dnia. Od dziś o 14, czyli od momentu, kiedy Tato obudził się po kolejnej operacji, moja galaktyka wewnętrzna skupiła się wokół jednej planety - żyje się na niej bardziej niezależnie, ale starzeje się szybciej, jest się bardziej podatnym na ból.

I tylko takie krótkie przebłyski jak ukłucia szpilek - jesteście mi bardzo potrzebni. Nie odchodźcie daleko.

09 października, 2011

... i może słowo >losem< w weryfikacji zim...

01 października, 2011


27 września, 2011

uspokaja mnie

kilka rzeczy. na przykład to, że wieczorami do ogrodu pod naszym balkonem zaglądają jeże.i koty. jeże są śmieszniejsze, bo tupią. uspokaja mnie Skaczący Myszka na moim biurku (leży tam od dawna zamiast mojej pracy magisterskiej)- banalne poczucie "posiadania" historii prostej i skończonej, idealnej (tak naprawdę nie "posiąść" ją trzeba było, a przypomnieć sobie, wyśnić od nowa te archetypy). uspokaja mnie przebycie połowy drogi z pracy do domu spacerem. irytacja i zmęczenie mają szansę zejść na drugi plan. uspokaja mnie myśl, że przez następne kilka miesięcy będę wieczorami otwierać białą barcelońską pamiątkę, książkę o radosnej samotności, i tłumaczyć kolejne strony, dla siebie. i że zaczyna się jesień, da oczom odpocząć od nachalnego piękna codzienności.
*sometimes I wish I couldn't aesthetize


01 września, 2011


Nie mogę powiedzieć nic więcej o tej podróży do Pragi.

17 sierpnia, 2011

Marouette

Pewnego dnia, a mother tells her daughter, Marouette, she has found an advertisement for work - as a maid for one who lives on the 745th floor of a building, in the apartment on the left. The daughter does not wish to work as a maid, but her mother curtly rebukes her and has her out the door. As the elevator is broken, the daughter has to climb the 745 floors, which the author asserts is just as far as travelling from one country to another. When she finally arrives, she discovers that no one will answer the door no matter how often she rings. However, the door is not closed and there is light coming through, Marouette decides to enter. She discovers a little palace entirely made of gold as well as a bird in a gilded cage which says and repeats: "Bon appétit! Bonne nuit! Bon appétit! Bonne nuit!". She also discovers a table set with dinner and a little bed. She proceeds to eat, then sleep, while the bird changes its tune to: "À demain! À demain! À demain!". The next morning, she finds herself in her own bed, and her mother scolds for not having gone to work. So she makes the same trip, for three days straight. On the third day, the bird turns into a prince and asks her to marry him. The man looking for a maid had turn the prince into a parakeet. He himself lives on the 745th floor, but in the appartment on the right. Marouette has broken the spell by visiting the prince three times.

08 sierpnia, 2011


Hocus Pocus, Rouergue, by Grazyna

08 lipca, 2011





19 czerwca, 2011

22 maja, 2011

05 kwietnia, 2011

Kat

Więc ostatecznie bez okresu przejściowego, bez bufora. Nie że aklimatyzacja, poznajcie się, lista obowiązków. Na głęboką wodę, we all know each other, don't we? Co trochę mi nawet pochlebia, ale tylko w tych momentach, kiedy wierzę, że się uda. Oczywiście, uda się.

22 marca, 2011



Lalka, z tych najbliższych. A zrobiła Mirella.

25 lutego, 2011

04 lutego, 2011

B / M




Dla tych, którzy nie rozumieją, dlaczego wybraliśmy Barcelonę zamiast Madrytu. Mies van der Rohe, pawilon barceloński z 1929 roku. Zimna i gładka recepta, odpowiedź.

12 stycznia, 2011