Dear K,
As you could see and hear, our country is not so strong to compete with powerful USA and a part of Europe and finally, we lost Kosovo. Of course, human rights are not the subject of such USA performance, but their interests in Balkan, as well as the huge quantity of some minerals and other natural resorts in that part of our country, what makes USA worth of bombing Serbia and occupying their territory.The position of Kosovo Albanians, which are, by the way, very stupid kind of people, without any sing of historical monuments and historic treasure, but they are good for manipulating by USA.If you could have any chance to come to Kosovo in the near past you could see about 400 Serbian monasteries and churches, but now, there are only more than 20 survived.Kosovo was the place where all the most important battles for Serbian history took place, and we always won, but finally, we lost it on 17.02.2008.That's the way it is.I am sorry for that, but we all have to look in the future because of our children, anyway the whole Europe will be united one day and we are looking for it.
Thank you for your letter and enjoy your life
Nedja
24 lutego, 2009
niesamowite. Jedna dziewczyna robi zdjęcia tak mega wymuskane, graficznie dopieszczone, glamour of glamours for the polish celebrities. I ta sama dziewczyna tak bezpośrednio pokazuje ślady na skórze, przerwane struktury, siniaki i gipsy. Przede wszystkim imponuje, bo robi to bez współczucia. Ściągamy ubranie, otwieramy buzię. Proste szczere i takie ładne.
17 lutego, 2009
15 lutego, 2009
ja chyba tyle śnię bo mam zaległe sny
Tym razem kraina, poza miastem, inne miasto, z którego horyzont widać w kolorze między granatem a czernią, zawsze. Ale poczucie bezpieczeństwa, dobrzy ludzie. Kraina nieśmiertelności, o dziwo, wystarczy nałożyć na plecy dziwny, elastyczny stelaż, jakby wrastał w kręgosłup. I kiedy chcę odjechać taki opór, taki krzyk. Bo jak, niewdzięczna, przygarnęliśmy Cię (to ona), trudno, zapewne rozejrzymy się za kolejną pamiątką z wakacji (on). I zanim wychodzę, zabieram, co moje. Kieszenie pełne czekoladek, ale stelaż, rzucony we mnie w gniewie, zostaje na podłodze. Dzwoni B
14 lutego, 2009
ciotki parki
12 lutego, 2009
"-Dobrze mówisz. Nie lubię niewolnictwa. To nie jest dobry sposób. W dawnych czasach to był dobry sposób. Ale nie teraz.
- Nie możesz pamiętać, jaki to był sposób w dawnych czasach.
- Słyszałem od tych, co pamiętają. I sam próbowałem tego sposobu. Istota ludzka nie jest stworzona do tego, żeby się pocić.
- Dobrze mówisz. Widzisz, jak im to podziałało na skórę.
- Właśnie. Czarna. I do tego gorzka w smaku.
-Jadłeś?
- Jeden raz. Byłem wtedy młody i miałem lepszy apetyt. Teraz już jest ze mną inaczej.
-Właśnie. Teraz to oni maja za dużą wartość, żeby ich jeść.
-Nie smakuje mi takie gorzkie mięso.
-Tak czy owak, mają za dużą wartość, żeby ich jeść teraz, kiedy biali mogą za nich dać konie"
- Nie możesz pamiętać, jaki to był sposób w dawnych czasach.
- Słyszałem od tych, co pamiętają. I sam próbowałem tego sposobu. Istota ludzka nie jest stworzona do tego, żeby się pocić.
- Dobrze mówisz. Widzisz, jak im to podziałało na skórę.
- Właśnie. Czarna. I do tego gorzka w smaku.
-Jadłeś?
- Jeden raz. Byłem wtedy młody i miałem lepszy apetyt. Teraz już jest ze mną inaczej.
-Właśnie. Teraz to oni maja za dużą wartość, żeby ich jeść.
-Nie smakuje mi takie gorzkie mięso.
-Tak czy owak, mają za dużą wartość, żeby ich jeść teraz, kiedy biali mogą za nich dać konie"
Czerwone liście, William Faulkner
07 lutego, 2009
04 lutego, 2009
Uwielbiam te dwa miejsca, które mi się czasem śnią. Nie ma ich naprawdę, gdyby były, już doskonale bym je znała. To chyba taki bagaż dzieciaka, który widział wilka w lesie, bał się pływać i pierwszy raz całował się na trawie. W każdym bądź razie - jedno jest na górze. Trzeba iść w stronę domu Beaty, ale za nim skręcić w lewo i jest wielka, zalesiona góra. Pod tą górę się wchodzi i jest miasteczko. Przy drodze polnej stoi młyn, ogromny i stary, poza tym dziwny kościół jeszcze wyżej i dalej. I zawsze tam jest wczesne lato i wieje taki wiatr orzeźwiający, którego w rzeczywistości prawie nie daje się doświadczyć. W tym drugim miejscu, głęboko w lesie, realnie w głębi Siwej Doliny (idąc w stronę źródełek) jest ogromne naturalne jezioro, o kształcie idealnie prostokątnym, jak basen. Z tym, że całe porasta gęstwina roślin, jest tam mnóstwo kwiatów wodnych, plątanina liści, a woda nieskazitelnie czysta. I wchodzę tam, nago płynę, nikt mnie nigdy nie zobaczy.
I pewnie dobrze, że nikt tego nie czyta. Gwałt polegający na kradzieży nad/świadomości się nie dokona. Ale jak to boli, ze nie można być tam częściej, ze nie można częściej czuć się po prostu szczęśliwym.
I pewnie dobrze, że nikt tego nie czyta. Gwałt polegający na kradzieży nad/świadomości się nie dokona. Ale jak to boli, ze nie można być tam częściej, ze nie można częściej czuć się po prostu szczęśliwym.
03 lutego, 2009
revolutionary II rated R
Trochę przerażająco szybko wpada się w paraliż na widok tego, jak falling apart is so absolutelly beautifully concious. Co to znaczy ofiara i ile można dać z siebie, żeby się siebie nie pozbyć. Te sceny, kiedy jest pot i żyła na czole, i to zawsze coś przypomina. John, master of the logic of insanity. Jak obrzydzić
Subskrybuj:
Posty (Atom)













