
Dzień jak co dzień. Zakupy poranne, na śniadanie mozarella z warzywami i pyszny pełnoziarnisty chleb. Jeszcze nie dwunasta, już druga mocna kawa dla B. Kot najedzony, więc zadowolony. I tylko w międzyczasie udało mi się skończyć studia.
THE COSMOS GOES MAD, BUT THE HERO DOES NOT GO MAD