

Pamiątki z krótkiego pobytu w Wiedniu - pojechaliśmy po WeeGee'ego (ściągnęliśmy zdjęcia prosto ze ściany Muzeum Wiedeńskiego, pod czujnym okiem tajemniczego koreańskiego agenta).
Pomyślałby kto, że Prater to dzielnica dziwek i imigrantów... Na tradycyjne tamtejsze jedzenie zmuszeni byliśmy pójść do Turka, a w Pawilonie Secesji (poza Beethoven Frieze, który w oryginale robi ogromne wrażenie) Polacy. B stwierdził, ze to skutek kryzysu - kiepsko z pieniędzmi, to muzea inwestują w Słowian.
Pierwsze to bar w okolicy, mijany wieczorem. Moim zdaniem to lokalny sushi bar, B upiera się , że raczej bistro dedykowane ukochanej przez Austriaków Sisi. Nieważne - estetycznie wychodzi na to samo.
Poniżej kolejny dowód na nasze wernisażowe szczęście - nocna włóczęga po dzielnicy muzeów zaowocowała ucztą winną podczas otwarcia wystawy prezentującej projekty z zakresu nowoczesnej architektury. B właśnie pytał, jak ma zapozować. I to wino, różowe z pomarańczą, coż niesamowitego.
Pomyślałby kto, że Prater to dzielnica dziwek i imigrantów... Na tradycyjne tamtejsze jedzenie zmuszeni byliśmy pójść do Turka, a w Pawilonie Secesji (poza Beethoven Frieze, który w oryginale robi ogromne wrażenie) Polacy. B stwierdził, ze to skutek kryzysu - kiepsko z pieniędzmi, to muzea inwestują w Słowian.
Pierwsze to bar w okolicy, mijany wieczorem. Moim zdaniem to lokalny sushi bar, B upiera się , że raczej bistro dedykowane ukochanej przez Austriaków Sisi. Nieważne - estetycznie wychodzi na to samo.
Poniżej kolejny dowód na nasze wernisażowe szczęście - nocna włóczęga po dzielnicy muzeów zaowocowała ucztą winną podczas otwarcia wystawy prezentującej projekty z zakresu nowoczesnej architektury. B właśnie pytał, jak ma zapozować. I to wino, różowe z pomarańczą, coż niesamowitego.