16 września, 2008

poczekalnia

Życie stało się bardziej kołdrowo - kanapowe, od kiedy (bojąc się o te części mnie, które są z cukru) nie wychodzę z wieży. Całe życie myślałam, że księżniczek nie obowiązuje nakaz noszenia parasola w dni deszczowe, jednak jak widać deszczowy tydzień potrafi mnie podporządkować nawet najbrutalniejszemu z praw wyimaginowanego królestwa.

Nie ma nic bardziej irytującego niż niemożność pójścia do kina. Szczególnie kiedy czuje się, że ten film przyciąga, namawia (nie żeby nachalnie, co to, to nie, ale zawsze to bardziej elegancko odpowiedzieć entuzjastycznie na pierwsze zaproszenie niźli czekać na powtórne zawiadomienie).

Na szczęście lekarstwa pierwszej potrzeby zawsze pod ręką- kraciasta koszula, pomarańczowe Hallsy, ***stronicowa historia fotografii, herbata z cytryną i ciepłe czarne futro z termoforem.

pees- chwała wszystkim użytkownikom aukcji internetowych, którzy z taką hojnością używają słów : dzianina, gruby, warkocz, narzutka, długi, sweter. Dziękuję wam, rozdawcy ciepeł wymyślonych.