27 września, 2011

uspokaja mnie

kilka rzeczy. na przykład to, że wieczorami do ogrodu pod naszym balkonem zaglądają jeże.i koty. jeże są śmieszniejsze, bo tupią. uspokaja mnie Skaczący Myszka na moim biurku (leży tam od dawna zamiast mojej pracy magisterskiej)- banalne poczucie "posiadania" historii prostej i skończonej, idealnej (tak naprawdę nie "posiąść" ją trzeba było, a przypomnieć sobie, wyśnić od nowa te archetypy). uspokaja mnie przebycie połowy drogi z pracy do domu spacerem. irytacja i zmęczenie mają szansę zejść na drugi plan. uspokaja mnie myśl, że przez następne kilka miesięcy będę wieczorami otwierać białą barcelońską pamiątkę, książkę o radosnej samotności, i tłumaczyć kolejne strony, dla siebie. i że zaczyna się jesień, da oczom odpocząć od nachalnego piękna codzienności.
*sometimes I wish I couldn't aesthetize