Wyjazd jak masaż mózgu i fitness dla kręgosłupa. Bo, po pierwsze, Czechy senne, powolne i o niskiej zabudowie, po drugie zaś upchnięcie 7 osób w pokoju w akademiku wymaga nie lada giętkości tudzież tolerancji na wymienialność akcydentalną partnerek. Zdziwienie tym, iż niektórzy nic się nie zmienili, innych już trudno poznać. Przede wszystkim plus za fontanny i dzikie koty w zoo, i żyrafy, Suzanne i Paulę.
Bezbłędny trakt nowych doświadczeń. Leopard, poniżej, nie do zapomnienia. Ogrodzenie zamkowe pozostawi swój ślad jeszcze kilka dobrych dni. Absynt w ilościach sporych, jednakże wróżki zielonej nie prokurujących. I książka Tomasza o memech, czytana w pociągu: "Fenotyp czarnej jarmułki wykazuje silną tendencję do przenoszenia się z ojca na syna."