05 listopada, 2008

la loca

"Joanna była chora umysłowo, a jej wzmagająca się choroba pozwoliła jej mężowi skupić w jego ręku całą należną Joannie władzę. Po śmierci Filipa w 1506r., który zmarł na tyfus, dostała całkowitego pomieszania zmysłów. W 1509 roku została zamknięta przez swojego ojca Ferdynanda w Tordesillas, w pałacu z widokiem na klasztor Santa Clara, gdzie pochowano Filipa. Czuwała tam przy zabalsamowanych zwłokach swojego męża. Zmarła w 1555 roku. Obecnie spoczywa wraz z mężem w kaplicy królewskiej przy katedrze w Grenadzie."
"Po trzech dniach złego samopoczucia zaczął pluć krwią Zmarł mając dwadzieścia osiem lat 24 września 1506 roku. Z chwilą śmierci męża Joanna popadła w całkowitą depresję, mimo to urodziła 14 stycznia 1507 roku zdrową córkę - Katarzynę.
Joanna nie pozwoliła pochować męża w grobie i przez czternaście lat czuwała przy trumnie Filipa. Podróżowała z trumną z zabalsamowanymi zwłokami po całej Hiszpanii, w nocy otwierając ją, aby móc zobaczyć męża.
Po śmierci matki Joanna wróciła z Filipem do Kastylii i objęła regencję wbrew woli ojca, który wycofał się do Aragonii. Wstrząs po nagłej śmierci Filipa (25 września 1506 roku) nasilił jej chorobę psychiczną. Joanna I nie chciała rozstać się z zabalsamowanym ciałem męża. "
"Joanna, spodziewająca się kolejnego dziecka, oszalała z rozpaczy. Nie można jej było oderwać od martwego ciała. Gdy Filipa potajemnie pochowano, otępiała z bólu. Siedziała nieruchomo w swojej komnacie, bez snu, jedzenia i zdejmowania odzieży. Po paru tygodniach kazała wyjąć trumnę z grobowca i wyruszyła z nią do Grenady. Makabryczna podróż trwała 3 lata. Jechano tylko nocą. Od czasu do czasu Joanna kazała otwierać trumnę, by w świetle księżyca całować i głaskać to, co zostało z Filipa. Przy trumnie urodziła córkę Katarzynę. Resztę życia - całe 46 lat - spędziła w klasztorze, w komnacie, z której okien widać było grób jej ukochanego męża."