18 grudnia, 2009

TRANSFORMER

takie rozmowy albo książki, po których nie można dojść ze sobą do ładu. czasem nawet zdania. ostatnio to porównanie Becketta i Bacona, neurozy zakopanej do pasa Winnie i krwistego soczystego dynamizmu tuszy na haku. ostateczność ciała w jego najbardziej parszywej i uciążliwej formie, piękno i konwulsja w próżni, dla nikogo. i jeszcze Stryjkowski z Faulknerem. czas dobranych par, które wpadają w czarne dziury, przez oczy i uszy.