Nasza historia zapętliła się dziwnie, niczym Wstęga Möbiusa. Tam, gdzie było pierwszo i biało, pełno kurzu i promieni, pierwsze wino i udawany, kokieteryjny wstyd, tam teraz stoi MOCAK. Więc wracamy po trzech z górą latach, obchodzimy ściany, które pachną już inaczej, ale uśmiechamy się do siebie jak wtedy.
Telefon do domu z kanału satelitarnego zapytania o zdrowie trafia do kanału Absurd. Więc z zerwanych więzadeł rozmowa schodzi na gips demolowany przez szaloną matkę sekatorem, na rozliczne ubytki fizyczne i braki psychiczne - jak się okazuje - towarzyszy biesiady. I klimat się robi jak w karnawale Villona, a tu post niestety, w nieciekawej perspektywie Ubi sunt.
******
Telefon do domu z kanału satelitarnego zapytania o zdrowie trafia do kanału Absurd. Więc z zerwanych więzadeł rozmowa schodzi na gips demolowany przez szaloną matkę sekatorem, na rozliczne ubytki fizyczne i braki psychiczne - jak się okazuje - towarzyszy biesiady. I klimat się robi jak w karnawale Villona, a tu post niestety, w nieciekawej perspektywie Ubi sunt.