05 sierpnia, 2010

Pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć. Tym bardziej dziwi niewymuszona czułość miejsc po długich miesiącach chłodnej gościnności. I zegarek, pogrzebany dwa lata temu na dnie jednego z pudełek, do których wraca się rzadko (albo wcale, w zależności od stopnia odporności na to, co minione) - wszak nikt nie potrafił wskrzesić go do życia - dziś za jednym dotknięciem sprawnych palców wraca, jakby cała ta śpiączka była moim wymysłem.

Stąd tak mnie bawi TO snucie planów. Nie jesteśmy jeszcze gotowi. Pozwólmy się zaskoczyć.