23 marca, 2010

Twarz Grety Garbo

Mój poziom tolerancji na naiwność nieubłaganie spada. Nie rozumiem podniecenia wywoływanego przez zespoły złożone z pretensjonalnych dziewczyn; akcji parytetowej ani ustawy definitywnie zakazującej palenia w miejscach publicznych. I nie mogę uciec od wrażenia, że moja niechęć pozostaje w organicznej niemal relacji z pustymi sarnimi oczami, o których pisze Barthes. Z napięciem pomiędzy maską a jej brakiem. Z obcością sobie.