No i jest dziwnie, jakby wszystko na miejscu. Nowe plany (mieszkaniowe głównie, ale wyjazdowe też coraz wyraźniejsze) napędzane dużą dawką nowości, nawet jeśli w tej kategorii mieszczą się wymagające teksty o fenomenologii czytania. Może przez wzgląd na tytułowe prawo przyciągania, reklamowane tak absurdalnie i nachalnie magicznie, że próbuję z przekory. Poza tym jakiś czas dla siebie, sytuowanie się (chwilowo wirtualnie, ale docelowo materialnie) w szerszym kontekście, chwilowy emocjonalny constans. Pomysł na magisterium. A w tle wszystkiego "my bad fortune slipping away".
PEES: Gratuluję, Misia. I życzę dziewczynki, bo z chłopakami nigdy sobie nie radziłaś:)